Pamietnik Nuriko

Rok 1024, Wiosna


Siódmy dzień miesiąca Węża

Miwa-sama zdawała się być dziś wieczór niespokojna. Nawet wspólna ceremonia herbaty nie zdołała tego przełamać. Chwila mojej nieuwagi, kropla naparu spadająca na stolik i kruchy nastrój prysnął niczym bańka mydlana. Żałuje, że nie postarałam się bardziej.
Sensei poleciła mi udać się do Toishi-Mura – osady, którą odwiedziłyśmy razem parę lat temu. Mam odebrać przygotowaną dla niej przez miejscowego gokenina kolekcję kamieni. To pierwsza moja podróż bez Miwy-samy. Jestem na równi podekscytowana, co pełna obaw. Wyruszam jutro rano.

Ósmy dzień miesiąca Węża

Południe. Ponad połowa drogi za mną.
Ciekawe kim był bushi Hida, którego widziałam rano na dziedzińcu twierdzy. Zdawał się spoglądać, jakby szukał okazji do rozmowy – towarzyszyła mi jednak Miwa-sama.
Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję porozmawiać po moimi powrocie.

Jestem już na miejscu.
Yasuki Haroto jest jeszcze bardziej uprzejmy i urodziwy niż go pamiętałam. Przyjął mnie niezwykle serdecznie. Cieszę się, że pamiętałam historię tego pięknego daisho, wystawnego w głównej sali. Sprawiłam mu tym chyba przyjemność.
Powiedział, że spodziewa się przybycia Hiruma Akamo, ofiarodawcy daisho. Zaproponował gościnę do tego czasu i okazję do poznania daimyo.
Jestem niezwykle ciekawa jaki może być człowiek, którego Haroto-sama darzy tak wielkim szacunkiem.

Zapomniałabym. W drodze spotkał mnie dziwny przypadek. Od południa nie mogłam pozbyć się wrażenia, że ktoś za mną idzie. Przystanęłam, chcąc zmusić podróżnika, aby mnie minął. Ten jednak również się zatrzymał. Był ubrany w strój wieśniaka. Spłoszony udał, że sznuruje sandał. Podniósł się z powrotem dopiero kiedy odeszłam. Potem straciłam go z oczu. Dziwne to. Może obawiał się, że poproszę go o listy podróżne.

Dziewiąty dzień miesiąca Węża

Haroto-sama okazuje mi niezwykłą gościnność. Mieliśmy okazję porozmawiać dziś rano, kiedy pokazywał mi kamienie dla Miwy-samy. Nigdy nie spotkałam równie szlachetnego i dobrze wychowanego samuraja, jak on.
Zaskoczyło mnie tylko, kiedy zapytał ponownie, czy miałam bezpieczną drogę. Czyżby mieli jakieś problemy na miejscu?

Jest już wieczór. Trudno zasnąć po takim dniu.
Popołudniem usłyszałam krzyki na dziedzińcu. Kiedy zbiegłam na dół, zderzyłam się z jednym z ashigaru, który przerażony wybiegał z magazynów. Weszłam do środka. Tam był gokenin i jeden z samurajów. A na przeciwko nich przepoczwarzający się w nieumarłego mężczyzna.
Dzięki Ci Miwa-sama, za twoje nauki, które pozwoliły mi nie zwieść i mimo żalu, że niszczę istnienie, które do niedawna było jeszcze ludzkie, dało siłę żeby wezwać kami i skierować ich jadeitową potęgę przeciwko niemu. Nefrytowe okruchy i ostrze miecza samuraja położyły kres jego cierpieniu.
Po wszystkim Haroto-sama, dziękując za pomoc, wyjaśnił mi, że ten mężczyzna był włóczęgą, którego jego ashigaru znaleźli wczoraj wieczorem kręcącego się wokół osady. Zachowywał się jakby postradał rozum, więc nakazał go zamknąć. Jego szaleństwo jednak okazało się być bardziej niebezpieczne niż można było się spodziewać.
Nie mogę przestać myśleć, czy to był ten sam mężczyzna, który szedł za mną wczoraj. A jeżeli to był on, to czego chciał. Mojej pomocy, czy zguby?

Dziesiąty dzień miesiąca Węża

W nocy ktoś ukradł daisho Hida Dakoro. Nigdy nie spodziewałam się zobaczyć Haroto-sama tak zrozpaczonego jak, kiedy odkrył kradzież prezentu od przyjaciela. Poprosił mnie o pomoc w odnalezieniu mieczy. To wielki honor, że zwrócił się z tym własnie do mnie.

Jest południe. Przed chwilą rozmawiałam z kami ziemi, które widziały złodzieja daisho. Ujawniły mi, że miał ze sobą przedmiot, który był dotknięty zepsuciem. Czy to możliwe, że chodziło im o skradzione daisho?

Nie mogę zasnąć. To był bardzo dziwny dzień.
Droga wskazana przez kami naprowadziła mnie na ślady nocnego złodzieja. Najpierw w skałach natrafiłam na ciała zabitych łotrów, a potem na siedzącą na wzgórzu ranną samuraj-ko. Przed nią leżało rozbite daisho Hida Dakoro. Samuraj-ko przedstawiła się jako Hiruma Kazumi. Przyznała, że ukradła daisho. Odmówiła jednak zwrócenia go, oraz wyjaśnienia swego czynu gokeninowi. Wyznała, że przysięgła swemu zwierzchnikowi wykraść i zniszczyć miecze.
Po powrocie powiedziałam o tym Haroto. Teraz myślę, że była to zbyt pochopna decyzja i obawiam się, że może przynieść mu szkodę. Przypuszczam, że zwierzchnikiem Kazumi może być Hiruma Akamo. Im dłużej o tym myślę, tym prawdziwsze mi się to wydaje.
Martwi mnie również samo daisho. Jeżeli jest spaczone, zwykłe zniszczenie go nie wystarczy. Nie chcę zmusić Kazumi, żeby złamała przysięgę, nie mogę jednak pozwolić aby wpadło w niepowołane ręce.
Tak wiele myśli, tak mało czasu.

Jedenasty dzień miesiąca Węża

Przed chwilą przybył daimyo Sumazo Hiruma Akamo. To niezwykle elegancki mężczyzna i budzący respekt władca. Już rozumiem, czemu Haroto-sama darzy go tak wielkim szacunkiem. Tym bardziej obawiam się rozmowy z nim o daisho. Nie chce obrazić wpływowego daimyo, z drugiej strony nie mogę tak po prostu zostawić tej sprawy niedokończonej.

Akamo-sama dał mi pozwolenie na zabranie daisho. To była jednak trudna rozmowa. Celność z jaką daimyo obnażył moją krótkowzroczność zawstydziła mnie. Cieszę się jednak, że udało mi się przekonać go, że jestem godna zaufania. Jego słowa dały mi dużo do myślenia. Swoją niefrasobliwością mogłam bezpowrotnie poróżnić dwóch przyjaciół i zamiast pomóc, zaszkodzić gokeninowi.
Jutro opuszczam Toishi-mura.

Dwunasty dzień miesiąca Węża

Nie mogę uwierzyć w uprzejmość jaką okazał mi Haroto-sama. Kiedy żegnaliśmy się wręczył mi prezent – wykonany z alabastru Dom Wody, część kolekcji zwanej Yoso-no-to wykonanej przez jednego z jego przodków. To najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam. Będzie mi zawsze przypominać tego pięknego i szlachetnego gokenina.
Miałam okazję pożegnać się również z daimyo. Umiejętność i takt z jaką Akamo-sama przypomniał mi o łączącym nas sekrecie jest godna podziwu. Ufam, że następnym razem spotkamy się lepszych okolicznościach.

Do skał dotarłam przed południem. Całe szczęście zastałam tam jeszcze Kazumi-san. Samuraj-ko po obejrzeniu pieczęci Hiruma Akamo, ostatecznie przystała na oddanie mi daisho. Postawiła tylko jeden warunek – będzie mi towarzyszyć w podróży do Shiro Kuni, aż do zniszczenia mieczy. Jej gorliwość i oddanie w wykonywaniu woli swego pana jest godna pochwały. Daimyo ma prawdziwie lojalną samuraj-ko.

Słońce zachodzi. Kazumi nie żyje. Zginęła z rąk ducha Hida Dakoro, który wyłonił się ze złożonej przez nas pokruszonej katany. Wspólnie pokonałyśmy legendarnego wojownika, Kazumi przypłaciła to jednak życiem. Klątwa złamana, samuraj dołączył do swoich przodków. Wraz ze sobą zabrał jednak również ducha dzielnej samuraj-ko.

Dogasa stos z ciałem dzielnej Kazumi. Czuje ciężar jej śmierci na sobie. Gdybym wiedziała więcej, gdybym postąpiła rozważniej, być może Kazumi nadal by żyła. Nigdy Cię nie zapomnę Kazumi-sama, nie zapomnę twojej odwagi.

Czternasty dzień miesiąca Węża

Jestem w Shiro Kuni. Z powrotem w bezpiecznych murach twierdzy, pod czujnym okiem Miwy-samy.
Poprosiłam miecznika, żeby naprawił daisho Hida Dakoro. Teraz kiedy jest już oczyszczone będę go mogła zwrócić Yasuki Haroto-sama. Podarowany mi przez niego Dom Wody pięknie lśni, stojąc na półce w moim pokoju.Czuje jakby stał się częścią mnie.

Chcę udać się niebawem do Hiroi Keikoku no Shiro, zanieść daimyo Sumuzu daisho jego poległej samuraj-ko. Jestem to winna Kazumi-sama. Niebawem w tamtą stronę udaje się również Miwa-sama. Wyruszamy za trzy dni.

Piętnasty dzień miesiąca Węża

Serce przestało mi bić, kiedy tsu-kai sagasu zapytał mnie, czy nie widziałam niczego podejrzanego podczas pobytu w Toishi-mura. Miałam wrażenie, że czyta w moich myślach. Udało mi się chyba jednak nie wzbudzić jego podejrzeń.

Szesnasty dzień miesiąca Węża

Wieczór. Ostatni dzień przed wyprawą. Miwa-sama jest dziwnie nieswoja. Czyżby ta wyprawa ją martwiła? Niewiele mi o niej powiedziała. Nie zdradziła nawet dokąd się wybierają. Wiem tylko, że ma to jakiś związek z straconymi ładunkami jadeitu. To jednak nie tłumaczy czemu Miwa-sama jest tak zatroskana, czemu opuszcza Shiro Kuni i czemu towarzyszy jej oddział Hida.

Ostatnia strona. Zamykam pamiętnik. Jutro zacznę nowy zeszyt.

Pamietnik Nuriko

Droga Kraba Warenhari Wasillissa