Pamietnik Nuriko, czesc druga

Rok 1024, Wiosna


Siedemnasty dzień miesiąca Węża

Świta. Kończę właśnie pakować plecak. Za godzinę wyruszamy. Oddział Hida, który ma nam towarzyszyć, już stoi na dziedzińcu. Jest wśród nich ten młody samuraj, którego widziałam przed moim wyjazdem do Toishi-mura. Może tym razem dowiem się kim jest.

Jesteśmy w zajeździe. Padam z nóg po całym dniu marszu. Szliśmy od wschodu do zachodu słońca. Jutro odłączam się od Miwy-samy i ruszam w dalsza drogę do Hiroi Keikoku no Shiro.

Późny wieczór. Miwa-sama podzieliła się ze mną swoimi obawami co do wyprawy. Mają obejrzeć nowe złoże jadeitu. Miwa-sama wątpi jednak, czy ta wieść jest prawdziwa. Obawia się podstępu. Boje się. Żałuję, że nie mogę towarzyszyć sensei w dalszej drodze. Obiecała jednak wysłać posłańca do Hiroi Keikoku no Shiro jak tylko zatrzymają się gdzieś na dłużej.

Osiemnasty dzień miesiąca Węża

Ten młody samuraj nazywa się Hida Kamuro. Podszedł do mnie, kiedy już miałam ruszać w dalszą drogę. Poprosił o błogosławieństwo dla siebie i swoich ludzi – czegoś co wspomoże ich w walce z cieniem. Wydawało się być to dla niego bardzo ważne, więc obiecałam wypisać dla niego modlitwę ochronną. Własnie kończę ją kaligrafować na wstędze. Mam nadzieję, że pozwoli mu odnaleźć siłę i odwagę w sercu. To niezwykłe uczucie, że ktoś szuka we mnie ochrony i pewności. Chciałabym móc ją dawać zarówno Kamuro, jak i innym.

Słońce jest coraz niżej. Obawiam się, że nie dam rady przed zmrokiem dotrzeć do Hiroi Keikoku no Shiro. Miwa-sama powiedziała, że wtedy mogę zatrzymać się na noc w Kanashi-mura. Tak chyba zrobię.

Na drodze spotkałam młodego chłopaka, który poprosił mnie żebym pomogła jego rannemu panu. Wyglądał na mocno zaniepokojonego i zatroskanego, więc przystałam na jego prośbę. Musze się śpieszyć, bo rany jego pana są podobno są poważne.

Jestem w Kanashi-mura. Własnie skończyłam zajmować się młodym roninem, do którego doprowadził mnie spotkany po drodze chłopak – Kano. Ronin ma na imię Tanaka. Jego stan jest bardzo poważny. Próbuje go wzmocnić, ale czy przyniesie to skutek zobaczymy dopiero rano. Obawiam się, że rana była zatruta.
Jest w nim coś miłego. Coś co sprawia, że go lubię. Mimo tej jego szorstkości i cynizmu. Chciałabym, żeby przeżył.

Byłam u Yuba Koichiego – samuraja, który opiekuje się wioską. Jest niezwykle otwarty i gościnny. Zwierzył mi się ze swoich problemów z sadem, którym się opiekuje. Obejrzałam go – wygląda dziwnie. Próbowałam porozmawiać w nim z kami ziemi, ale nie udało mi się żadnego wywołać. Tak jakby się poukrywały. Tylko czemu? W sadzie powinno być ich pełno. Spróbuję jeszcze raz jutro.
Koichi-san powiedział mi, że w wiosce mieszka bardzo uzdolniony medyk Shoichi, który może pomóc mojemu towarzyszowi. Dobrze wiedzieć, choć mam nadzieję, że jego pomoc nie będzie potrzebna. Koichi-san zdaje się darzyć go wielkim zaufaniem.

Jest już późny wieczór. Przed chwilą wyszedł ode mnie Tanaka. Przyjemnie było napić się herbaty w jego towarzystwie. Jest w nim coś, co mówi mi, że nie zawsze był roninem. I, że to nie jest życie jakiego pragnie.

Dom Wody pięknie połyskuje w blasku księżyca. Chciałabym jeszcze kiedyś spotkać pięknego gokenina, który mi go podarował. Czas z nim spędzony był dla mnie bardzo szczególny.

Nie mogę zasnąć. Mam wrażenie, że coś jest nie tak. Milczące kami w sadzie Koichiego, wrażenie, że odkąd jestem w wiosce każde przyzwanie kami, sprawia mi trudność. Nie rozumiem tego. Boje się. Poza tym, kiedy byłam w sadzie usłyszałam kobiecy szloch. Potem kiedy wracaliśmy – powtórzył się. Co prawda Koichi-san zapewnił mnie ze nic się nie stał, ale cały czas pozostaje to gdzieś w mojej głowie.

Jest środek nocy. Kano obudził mnie wystraszony stanem Tanaki. Wyglądało to na prawdę groźnie. Moje zaklęcia przestały działać, a gorączka wzrastała. Kazałam wezwać miejscowego medyka. Jego pomoc ocaliła ronina ale…słyszałam przez zamknięte drzwi jak wymawiał jakieś zaklęcia. Czyżby był shugenją? Nie znam jednak zaklęć, które lecza tak skutecznie. Może jest mnichem? Oni podobno potrafią leczyć. Tylko czemu miałby to ukrywać. Mam mentlik w głowie. W tej chwili najważniejsze, że Tanaka czuje się lepiej.

Dziewiętnasty dzień miesiąca Węża

Przed chwila rozmawiałam z Tanaką. Podziękował mi za okazaną wczoraj pomoc, a potem … przysiągł mi służyć. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie oczekiwałam od niego takiej wdzięczności, ani nie spodziewałam się wagi jaką przywiązał do tego co dla niego zrobiłam. Przyjęłam jednak jego przyrzeczenie. Nie potrafię powiedzieć skąd we mnie takie przeświadczenie, za to wierzę, że los nie przypadkowo skrzyżował nasze drogi.
Tanaka opowiedział mi później o koszmarach jakie miał w nocy po wizycie medyka. Nie ufa Soichiemu. Sadzi, że ten praktykuje czarnoksięstwo. Czy to możliwe, że przyjaciel Koichiego jest jednym z maho tsukai?

Jest prawie południe. Wybieram się do Yuba Koichiego. Nie mogę jednak przestać myśleć o podejrzeniach Tanaki. Jeśli okazałyby się prawdziwe, oznaczyłoby to, że Koichi-san bardzo pomyli się co do oceny swojego przyjaciela. I, że jest w prawdziwym niebezpieczeństwie.

To było przerażające. Przyzwane przeze mnie w sadzie kami ziemi ujawniły pasożytujące na nich oni. Było ich co najmniej tuzin i wszystkie rozwścieczone rzuciły się na mnie. Nie wiem czym by się to skończyło gdyby nie Tanaka, który przyszedł mi z pomocą.
Oni jednak zdążyły poważnie mnie ranić, więc Koichi wezwał medyka. Nie wiedziałam jak odmówić nie obrażając gospodarza, wiec mimo protestów Tanaki przystałam na pomoc Soichiego. Choć teraz nie jestem już pewna, czy to był dobry wybór…

Czuje wszechogarniające zmęczenie. Przed chwilą prawie zasnęłam nieprzytomna, w ostatniej chwili wybudził mnie głos Tanaki. Mam wrażenie, że coś jest nie tak. Jest coś nienaturalnego w tej senności. Nie ufam Soichiemu. Poprosiłam Tanakę, żeby czuwał przy mnie i nie pozwolił mi zasnąć. To będą ciężkie godziny. Dobrze mieć jednak przyjaciela obok siebie

Tanaka opowiedział mi o tym jak stał się roninem. Przeczucie jednak dobrze podpowiedziało mi, że nie jest zwykłym wyrzutkiem. Wyznał mi, że skrycie pokochał swoją młodszą siostrę. Tak jak nie przystoi rodzeństwu. Powiedział, że nie potrafił trzymać się od niej z dala i poprosił swojego daimyo o zwolnienie go ze służby. Nie sądziłam, że miłość może być tak wyniszczająca. Zawsze uważałam, że to tylko piękne i budujące uczucie.Chciałabym, żeby ten dzielny samuraj na nowo odnalazł sens i swoją drogę.
Tanaka pochodzi z rodziny Hiruma, a jego panem był Hiruma Akamo. Przekorny los po raz kolejny krzyżuje moje drogi z władczym daimyo Sumazo.

Podejrzenia Tanaki okazały się być słuszne. Poprosiłam go o obejrzenie rany na plecach, która podejrzanie mnie piekła. Kiedy zdjął bandaże, odkrył wsunięty w ranę wysuszony fragment czarnego grzyba. To prawdopodobnie on wywoływał tą dziwna słabość i gorączkę.
Podstępny czarnoksiężnik! Doskonale wybrał miejsce, gdzie nałożyć truciznę. Nie sądził, że będę miała śmiałość komukolwiek poza nim się dać się tam obejrzeć. Popamiętasz mnie zdradziecki maho tsukai! Nie pozwolę ci zniszczyć tej wioski!

Dwudziesty dzień miesiąca Węża

Kolejny dzień. Gospodarz zajazdu powiedział mi, że Shoichi pytał o mnie, martwił się podobno o moje samopoczucie. Może jednak obwiniam go niesłusznie? Wybieram się do Yuba Koichiego, muszę z nim porozmawiać o tym co wydarzyło się wczoraj.

To było zaskakujące spotkanie. Kiedy weszłam do domu Yuba-sana niespodziewanie zatrzymała mnie służąca. Zaprowadziła mnie do Minako – jak przypuszczam przyjaciółki Koichiego. Podczas rozmowy kobieta pozostawała cały czas skryta za parawanem. Nie sądzę jednak, że chciała być w ten sposób wobec mnie nieuprzejma. Dziwnie było jednak rozmawiać z kimś kogo nie mogłam zobaczyć. W rozmowie ostrzegła mnie przed Soichim. Poprosiła również, żebym pomogła Yuba Koichiemu wyzwolić się spod jego wpływu. Myślę, że ten samotny samuraj musi być dla niej bardzo ważny. Za to mam podejrzenie, że również sama Minako potrzebuje pomocy.

Wszystko stało się tak nagle. Najpierw wielki oni zlepiony z wypłoszonych wczoraj z sadu demonów zaatakował Koichiego w sadzie. Potem, kiedy walczyliśmy z demonem, pojawił się Soichi. Rzucił na mnie zaklęcie maho, które otworzyły moje niedawne rany. Krew była wszędzie, czułam jak klątwa wysysa ze mnie życie. Nie potrafiłam zatamować krwawienia. Nie wiedziałam co robić. Tanaka pobiegł za czarnoksiężnikiem, ten jednak zdążył zabarykadować się w swoim domu. Powstrzymałam Tanakę, który próbował wyłamać okno. Bałam się co shoichi może jeszcze mieć w zanadrzu. Podpaliłam strzechę jego domu. Wstyd mi, że użyłam tak haniebnego fortelu jednak nie mogliśmy przegrać tej walki. Z płonącego domu najpierw wydostali się dwaj nieumarli. Ukryty wewnątrz domu czarnoksiężnik użył na Tanace podobnego zaklęcia jak wcześniej na mnie. Nie powstrzymał jednak odważnego samuraj, który wpadł do płonącego domu i przeszył podłego czarnoksiężnika na wskroś. Nigdy nie czułam takiego przerażenia jak wtedy kiedy zakrwawiony Tanaka padł w moje ramiona. Prawie widziałam jak uchodzi z niego życie. Znamy się tak krótko, a czułam się jakbym miała stracić bliskiego przyjaciela. Całe szczęście udało się go uratować. Teraz śpi, pod troskliwą opieką wiernego Kano. Mam nadzieję, że wszystko co najgorsze było już za nami.

Dwudziesty pierwszy dzień miesiąca Węża

Poranek. Tanaka jest jeszcze osłabiony, ale czuje się lepiej. Mam wrażenie, że coś wisi w powietrzu. Właściciel gospody zdawał się być jakiś dziwny. Idę do Yuby Koichiego.

Yuba Koichi-san popełnił seppuku. Jego ciało znaleźli rano w sadzie służący. Czuje smutek. Tak bardzo chciałam go ochronić. Teraz jedyne co mogę zrobić to zadbać, aby samuraj został pochowany z należytymi honorami.

Minako nie żyje. Zabiła się na wieść o śmierci ukochanego. Tak wiele krzywdy, tak wiele smutku. Chyba rozumiem też już, czemu chroniła się za parawanem. Obawiała się mojej reakcji na jej widok. Nie potrzebnie. Choć nigdy nie widziałam tak obfitej kobiety, myślę, że w oczach Koichiego była piękna. Mam nadzieję, że będzie im dane spotkać się kiedyś ponownie.

Dom Wody połyskuje w promieniach zachodzącego słońca. Zdaje się być taki nieskazitelnie czysty. Tęsknie za łagodnym głosem Haroto-sama.

Dwudziesty drugi dzień miesiąca Węża

Trwają przygotowania do ceremonii pogrzebowej Yuby Koichiego. Mieszkańcy darzyli go ogromną sympatią i szacunkiem. To niesprawiedliwe, że zdrada Shoichiego popchnęła tego honorowego samuraja do tej ostatecznej decyzji.

Uświadomiłam sobie, że będę musiała przekazać daimyo wieści o śmierci jeszcze jednego jego samuraja. Chciałabym móc mu przekazać inne, może bardziej radosne wiadomości.

Dwudziesty trzeci dzień miesiąca Węża

Stos pogrzebowy Yuby Soichiego i Minako właśnie dogasa. Trudno było mi powstrzymać łzy kiedy widziałam jak ogień pochłania ciało pary kochanków. Przepraszam Cię Minako, że nie dotrzymałam obietnicy i nie zdołałam go ocalić, Was ocalić.

Dwudziesty czwarty dzień miesiąca Węża

Wyruszamy za dwa dni. Tanaka i Kano ruszają ze mną. To miłe podróżować w ich towarzystwie. Wiem, że Tanaka obawia się wizyty w Hiroi Keikoku no Shiro, nie chciał jednak mnie opuszczać. Cieszę się widząc ta maska cynizmu i oschłości za którą się krył powoli znika.

Dwudziesty szósty dzień miesiąca Węża

Jutro wyruszamy. Mam nadzieję kupić w zamku jakiś ładny papier. Pomyślałam, że dobrze dobrany podarunek zdoła choć trochę zelżyć ciężar tematów, które muszę poruszyć z Akamo-sama.

Jest wieczór. Poprosiłam wieśniaków, żeby wystawili ofiary dla dobrych duchów. Jeżeli jakieś oni jeszcze kręcą sie po okolicy, mam nadzieje, że zwabione jedzeniem nezumi sobie z nimi poradzą. A jeżeli ich nie ma… to, że będzie im smakować.

Dwudziesty siódmy dzień miesiąca Węża

Kiedy o poranku wychodziliśmy z wioski zauważyłam, że jabłoń w sadzie Koichiego zakwitła. Czuje się szczęśliwa. Chyba nie wszystko co zrobiłam poszło na marne.

Jest południe. Za parę godzin dotrzemy do zamku. Kano zapytał Tanakę, czy odwiedzi siostrę. Tanaka nie odpowiedział, tylko spojrzał chmurnie na młodego przyjaciela. Myślę, że Kano nie miał nic złego na myśli, ale nie rozumie, że ta rana jest jeszcze dla Tanaki zbyt świeża.

Przed bramami zatrzymała nas straż. Poprosiła mnie o listy podróżne i zapytali kim jest Tanaka. Całe szczęście, że udało nam się jakoś wytłumaczyć, Bo mogli nas zaprowadzić do miejscowego gokenina. A wtedy Tanaka miałby problemy.

Zatrzymaliśmy się w zajeździe, za radą Tanaki osobno. Jestem mu wdzięczna za to, że tak dba o moje dobro. Dziwnie jednak musieć traktować przyjaciela jak obcego.

To ostatnia kartka. Dobrze, że wzięłam ze sobą dodatkowy zeszyt.

Pamietnik Nuriko, czesc druga

Droga Kraba Warenhari Wasillissa