Pamietnik Nuriko, czesc trzecia

Rok 1024, Lato


Dwudziesty ósmy dzień miesiąca Węża

Jest ranek ostatniego dzień wiosny. Zapowiada się intensywny dzień. Muszę kupić odpowiedni papier na prezent dla Akamo. Potem wykaligrafować na nim trzy cnoty daimyo: Honor, Odpowiedzialność, Uprzejmość. Ufam, że takie uznanie dla swojego charakteru Hiruma Akamo-sama uzna za miłe.

Na dole w gospodzie widziałam Tanakę i Kano. Tanaka znowu wyglądał tak ponuro i niedostępnie. Teraz wiem, że to tylko maska, ale przykro widzieć, że musiał ją znowu przybrać.

Zbliża się południe. Prezent dla Akamo-sama już gotowy. Spontaniczny pomysł z wykonaniem go na akwarelowym malunku był chyba trafiony. Mam nadzieję, że znajdzie uznanie w jego oczach.

Czekam na Hiruma Akamo-sama. Wśród wystawionych przez niego podarunków jest Dom Powietrza z kolekcji Yoso-no-to. To chyba prezent od Yasuki Haroto-sama. To miłe myśleć, że drugą część tej pięknej kolekcji mam ja…

Jest popołudnie. Rozmowa z Akamo-sama była ciekawa, ale i wymagająca. Myślę jednak, że udało mi się dobrze zaprezentować, mimo smutnych wieści które przyniosłam, Akamo-sama ocenił mnie dobrze. Jako podziękowanie za pomoc zaoferował mi spełnienie jakiejś mojej potrzeby. To była wspaniałomyślna propozycja ze strony daimyo. Poprosiłam go o kawałek jadeitu. Taka ochrona przed złymi duchami jest czymś czego nie można przecenić. Akamo-sama przystał, mówiąc żebym podeszła do rzemieślnika, który pozwoli mi wybrać właściwy kawałek.
Kiedy wyszłam z sali podeszła do mnie młoda dziewczyna, rozpoznałam w niej córkę daimyo – Micho. Była niezwykle miła i bardzo ładna. Rozmowę przerwał nam jednak wysłannik klanu skorpiona, który przeszedł korytarzem pesząc moja rozmówczynię. To drugi raz kiedy go zobaczyłam dzisiaj. Pierwszy raz widziałam go kiedy przyglądał mi się za progu sali w której czekałam na Akamo-sama. Jest niezwykle urodziwy. Ma jednak w sobie coś niebezpiecznego. Choć może to tylko ta maska.

Ten urodziwy wysłannik klanu skorpiona podszedł do mnie, kiedy spacerowałam po zamku. Ma na imię Bayushi Lian. Z bliska wygląda jeszcze bardziej fascynująco. Ma w sobie coś zdradziecko pięknego. Przyciąga do siebie i budzi obawę zarazem. Pewnie to naiwność z mojej strony ale byłabym ciekawa go poznać. On również wyraził nadzieje, że jeszcze się spotkamy.

Przed chwila rozmawiałam z siostrą TanakiYumiko. Maję podobne oczy. Zobaczyłam ją w pobliżu komnat żony Akamo-sama. Początkowo była bardzo nieufna, potem jednak udało mi się ją do siebie przekonać. Mam wrażenie, ze nie jest jej łatwo. Chciałbym móc jej powiedzieć jak odważnego ma brata. Obawiam się jednak, że mogłabym tym wiele skomplikować. Zastanawiam się skąd ma tą bliznę na policzku. Szkoda tak ślicznej twarzy. Nie powinnam jednak chyba mówić o tym spotkaniu Tanace. Już i tak jest mu wystarczająco ciężko.

Jest już wieczór. Tanaka powiedział, ze ktoś o mnie pytał w zajeździe.Czyżby posłaniec od Kuni Miwy? Tylko czemu w gospodzie, nie na dworze?

Kuni Miwa napisała do mnie list. Prosi o sprawdzenie dla niej jakiejś jaskini w pobliżu Kuro-iwa. Ma mnie tam zaprowadzić posłaniec – Hiruma Sadao. Jakoś go nie lubię. Wiem, że nie mam powodu, ale nie budzi mojego zaufania. Ten list też wydaje mi się jakiś dziwny. Wygląda jakby Miwa-sama pisała go będąc bardzo zmęczona lub chora. Martwię się. Sadao mówił też, że został napadnięty po drodze- list jest zniszczony i ma ślady krwi. Mocno nalegał żebyśmy wyruszyli już jutro. Był wręcz niezadowolony kiedy powiedziałam, że muszę jeszcze załatwić sprawunki na mieście, wiec nie wyruszymy o świcie. Podobnie kiedy powiedziałam, że nie wyruszymy sami, a będzie nam towarzyszył mój przyjaciel z podopiecznym.Prawie pouczył mnie o moich powinnościach względem Miwa-sama. Budzi we mnie dziwna złość, trudno mi zachować wobec niego zwykłą uprzejmość. Za to myślę, że Miwa-sama zaufałaby mojej ocenie.

Pierwszy dzień miesiąca Konia

Dobrze, że Tanaka przypomniał mi o zapasach. Głupio by było wyruszyć w drogę bez nich. Odwiedziłam również warsztat rzemieślniczy, o którym mówił wczoraj Hiruma Akamo. To wspaniałomyślne ze strony daimyo, że ofiarował mi amulet, w miejsce zwykłego kawałka jadeitu o który prosiłam. Dostałam od mistrza mała jadeitową łezkę – na szczęście, jak powiedział. To bardzo miłe. Udało mi się też znaleźć kimono dla Tanaki, może nie tak ładne jak chciałam, ale nie było na to dużo czasu. Miło będzie go widzieć mniej poszarpanego.

Nie podoba mi się jak Hiruma Sadao odnosi się do Tanaki, nie powinien mu przy każdej okazji wytykać, że jest roninem. Nie mogę zrozumieć, czemu Miwa-sama wybrała takiego posłańca.

Jest południe. Wspinamy się w kierunku Kuro-iwa. Droga daje się we znaki. Nie przywykłam do górskich wędrówek. Złości mnie rownież, że Sadao ukrywa cel naszej wędrówki. Każdą informację trzeba z niego wyciągać prawie siłą. W końcu łaskawie wyjaśnił, że przenocujemy w Kuro-iwa i rankiem ruszymy dalej w góry. Podobno jaskinie, o których pisała Miwa-sama znajdują się parę godzin drogi od osady.

Jesteśmy w Kuro-iwa. Przed chwilą rozmawialiśmy z gunso Hida Yutaka. Odradził mam wyprawę w góry. Ostrzegł przed goblinami, które zdominowały okolicę. Powiedział, ze w napadły na osadę i zrobiły dużo strat. Widać -u mocnienia osady są zniszczone, a zabudowania naszą ślady walki. Powiedział, że nie może dać na m ludzi do ochrony i radził odwrót.. Kiedy już chciałam zrezygnować, Sadao zaproponował, że możemy spróbować się przekraść. Nie przekonuje mnie ten pomysł, ale może ma rację… Pewnie wie więcej o miejscu do którego idziemy niż ja i rozumie czemu dotarcie tam jest tak istotne.

Jest wieczór. Hida Yutaka przyszedł poprosić mnie o zajęcie się jego rannymi ludźmi, choć w sumie ja to zaproponowałam, że się nimi zajmę. Nie chciałam zmuszać starszego samuraja żeby musiał prosić o pomoc.

Jest już późno. Na zewnątrz pada deszcz. Własnie wróciłam z baraków, w której leżą ranni. To straszne, że tak wielu ludzi ucierpiało w starciu z tymi okropnymi stworzeniami. Żałuję, ze nie mogłam nic więcej zrobić. Chce mi się płakać kiedy myślę o tym oślepionym strażniku. Nie potrafiłam mu pomóc. Tak bardzo chciałam, choć wiem, że to nie możliwe. Nawet Miwa-sama tego nie potrafi. czemu niewinni ludzie musza tak cierpieć?

Drugi dzień miesiąca Konia

Poranek. Całą noc padało. Zdecydowaliśmy, że Kano zostaje w Kuro-iwa. Wrócimy po niego w drodze powrotnej. Yutaka-sama życzył nam powodzenia, za to wiem, że uważa naszą wyprawę za bardzo zły pomysł. Ja sama również nie mam pewności, czy to właściwa decyzja. Sadao jednak nalegał, a Miwa-sama musiała mieć ważne powody prosząc mnie bym obejrzała to miejsce. Nie chcę jej zawieść.

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że ktoś za nami idzie. Podąża za nami niczym cień, a raczej wiele cieni.

Jest południe. Dotarliśmy do jaskini, a właściwie czegoś co wygląda jak starożytna świątynia. Sadao nalega żebyśmy weszli do środka tylko we dwoje, a Tanaka został pilnować wejścia. Sprzeciwiłam się. Wolę mieć przyjaciela przy sobie. Mam złe przeczucia.

Nie mogę uwierzyć, że tak łatwo dałam się tak zwieść. Sadao, okazał się być wiedźma bagienną. A raczej wiedźma bagienna wykorzystało ciało zabitego Hiruma Sadao, żeby wprowadzić nas w błąd. I skłonić żebyśmy wprowadzili ją do starożytnej świątyni Nag. Przegapiłam tak wiele ostrzeżeń. Przecież Sadao, jako zwiadowca nie poślizgnąłby się tak łatwo na śliskiej posadzce – po prostu potrzebował mnie żebym go przeprowadziła przez zaklęty portal. Trzymał mnie tak kurczowo. Nie chciał też żeby Tanaka z nami wyruszył – sama byłabym łatwiejszym przeciwnikiem. Próbował mnie przekonać, że lepiej będzie jak Tabaka zostanie przy wejściu – chciał żebyśmy zostali sami. Na koniec jednak mu się udało,nas zwieść. Uwierzyliśmy, że zobaczył kogoś na schodach i Tanaka nas zostawił. Nigdy nie zapomnę jego widoku, kiedy się przemienił. Nigdy nie czułam takiej paniki. Nie wiem jak udało mi się uciec od niego i wbiec na górę. Gdyby nie Tanaka, wybiegałbym prosto w bandę goblinów, które zablokowały wyjście ze świątyni. Dzięki słowom przyjaciela zdołałam zejść z powrotem do wiedźmy i z pomocą nefrytowych kami sprawić, że nigdy już nikogo nie skrzywdzi. Tanaka w tym czasie walczył z goblinami napierającymi na wejście. Było ich mnóstwo. Jakby zbiegły się wszystkie z okolicy. A wtedy na pomoc przyszedł nam … Chu’kai z kompanami. Mały dzielny nezumi. Pamiętał nasze spotkanie.
To oni śledzili nas w lesie. Rozpoznali wiedźmę bagienną. Sprytne stworzenia. Chu’kai dostał nóż Tanaki, a właściwie chciał mu go zwędzić, Tanaka go przyłapał, a potem wymienił nóż na monetę. podobną jak moja. Zabawne stworzenia. Odeszły swoja droga, a my możemy odpocząć.

Na dole w świątyni odnaleźliśmy jadeitową misę. Jest piękna i wygląda na potężny artefakt. Podejrzewam, że może posłużyć do oczyszczania wody z trucizn i spaczenia. Zabierzemy ja ze sobą.

Zostajemy na noc w świątyni. Dobrze mieć obok siebie przyjaciela. Znam Tanakę tak krótko, a zdaje mi się być bliższy niż ktokolwiek inny. Tak jak mógłby być chyba tylko brat. Spotkało mnie wielkie szczęście, że spotkałam go na swojej drodze.
Los zdaje się w ogóle spoglądać na mnie przychylnym okiem. Podarowany mi przez Akamo-sama amulet uchronił mnie przed zatrutymi i szponami wiedźmy. Mam nadzieję nie nadwyrężać więcej swojego szczęścia. Jurto wracamy do Kuro-iwa.

Trzeci dzień miesiąca Konia

Pamietnik Nuriko, czesc trzecia

Droga Kraba Warenhari Wasillissa